Connect with us

Aktualności

Przedwyborcze komentarze

W niedzielę wybory do sejmiku województwa, rady naszego powiatu oraz rad gmin. Będziemy też wybierali trzech wójtów i trzech burmistrzów spośród 20 zgłoszonych kandydatów.

goleniowska.com

Opublikowane

w dniu

W gminach Stepnica, Przybiernów i Osina dojdzie na pewno do rozstrzygnięcia, bo tam startuje tylko po dwóch kandydatów. Za to w Goleniowie i Nowogardzie jest ich aż pięcioro, a w Maszewie czworo. Dlatego tam druga tura jest wysoce prawdopodobna. Ponieważ starosta jest wybierany przez radę powiatu, nasze wybory ograniczą się do wskazania radnych powiatowych, a dopiero oni w naszym imieniu wybiorą starostę. W gminach to startujący na wójta/burmistrza są zazwyczaj liderami list komitetów wyborczych (częściej) lub partii (rzadziej) wystawiających kandydatów na radnych. A skład rady w dużej mierze determinuje możliwości działania wójta/burmistrza. W tak zarysowanym ogólnym planie tego, co nas czeka w niedzielę, pewną inspiracją przy dokonywaniu wyboru niech będą komentarze naszych publicystów.

  Zmiana daje nadzieję

W naszym powiecie i jego gminach prawie wszyscy obecnie sprawujący władzę ponownie się o nią ubiegają. Myślę tu zarówno o kandydatach na wójta/burmistrza, jak i na radnych. Tym najwidoczniejszym wyjątkiem jest gmina Maszewo, gdzie po raz pierwszy od 28 lat nie startuje Jadwiga Ferensztajn, więc tamtejsi wyborcy tak czy inaczej dokonają epokowej zmiany. Ale przed tą zmianą nie ma co lękliwie przestrzegać także w pozostałych miejscach wyborczej konfrontacji. Wprawdzie kandydaci ubiegający się o ponowny wybór (radni, starostowie, wójtowie i burmistrzowie) zgłaszają chęć kontynuacji pod hasłem doświadczenia, stabilności i przewidywalności, ale to tylko zwykła propaganda. Ani powiat, ani żadna z jego gmin się na pewno nie zawali, gdy zmieni się tam cała władza. Możemy głosować bez obaw o stan struktur władzy w powiecie i jego gminach, dlatego wymiana nawet wszystkich radnych, wójtów i burmistrzów na zupełnie nowych nie zagraża ich stabilności. Pokrzepieni tą wiedzą, będziemy bardziej odporni na wyborczą propagandę tych, którzy walczą o zachowanie władzy i związanej z nią układów. Łaskawiej natomiast spojrzymy na aspirujących dopiero do przejęcia władzy, dając im możliwość sprawdzenia się. Wnikliwa analiza nazwisk kandydujących upewnia, że ci debiutujący w niczym nie są gorsi od tych zasiedziałych, którzy się nie sprawdzili, a jednak z uporem chcą się nie sprawdzać dalej – często zmieniając, lub kamuflując swoją niedawną prowieniencję partyjną. Ale ci pierwsi, w przeciwieństwie do tych ostatnich, dają nadzieję. Zanim przejdę do analizy sytuacji przedwyborczej w sejmiku, powiecie i gminach, dwie generalne uwagi do wyborców. Pierwsza – poszukajcie wśród kandydujących urzędników, pracowników samorządowych i pracowników instytucji związanych z samorządem i … na nich nie głosujcie, bo doświadczenie pokazuje, że to głos stracony. Druga – inne reguły rządzą wyborami do sejmiku, powiatu oraz gmin Goleniów i Nowogard, a inne w pozostałych. Żeby dobrze wybrać, trzeba to mieć na uwadze.

Sejmik i powiat
Wybory do obu tych organów samorządu lokalnego są najbardziej upartyjnione. Niepartyjne komitety wyborcze są tam rzadkością, a zdecydowanie przeważają partie polityczne. Właśnie w głosowaniu na tych szczeblach samorządu decydują preferencje partyjne wyborców. Dla nich ważne jest, by wiedzieli jak odbywa się później konstruowanie koalicji rządzących województwem i powiatami. W przypadku każdego konkretnego powiatu – a więc i goleniowskiego – to, kto z kim będzie rządził w powiecie, zależy od układu sił w sejmiku.

Z wypowiedzi przedwyborczych liderów powiatowych SLD i PSL wynika, że są oni gotowi na koalicje z PiS. A ponieważ PO jest w totalnej opozycji, więc jej słaby wynik może doprowadzić do izolacji w nowej radzie powiatu. Chociaż wyborcy głosując, będą pośrednio rozliczać ustępującego starostę z PSL i jego koalicyjnego zastępcę z PO, to zdecyduje pewnie generalne nastawienie wyborców w stosunku do partii politycznych. Niezależnie od tego po 12 latach nadszedł na pewno czas, żeby inna niż PO-PSL ekipa pokierowała naszym powiatem. Ponieważ po raz pierwszy PiS wystawia w wyborach do powiatu listę porównywalną do list pozostałych partii, ma spore szanse na „przewrócenie stolika” w radzie powiatu i współrządzenie nim. Tak przynajmniej wynika z sondaży na poziomie ogólnopolskim i wojewódzkim. Dodatkowym atutem PiS w wyborach do rady powiatu może być start jedynego niepartyjnego komitetu wyborczego „Partnerstwo i Rozwój”. Gdy wprowadzi on do rady powiatu swoich członków, będą oni raczej naturalnym sprzymierzeńcem właśnie tej partii, co znacznie zwiększy PiS pole manewru.

Goleniów i Nowogard
Obaj tamtejsi burmistrzowie – Krupowicz i Czapla – mają z kim przegrać. Nie tylko ze względu na liczbę konkurentów, ale przede wszystkim z powodu bardzo licznego elektoratu negatywnego i wyraźnego zużycia ośmioletnim okresem sprawowania władzy. W obu wypadkach stawka, o którą walczą, jest inna – gmina Goleniów to gmina bogata i ma co dzielić, natomiast gmina Nowogard przeciwnie, ledwie wiąże koniec z końcem.

W przypadku Roberta Krupowicza (popieranego przez PO), jego głównymi konkurentami są dwie  obiety. Danuta Faryniarz liderująca własnemu komitetowi (z poparciem SLD) może liczyć właśnie na elektorat negatywny (wyraźnie rozczarowany Krupowiczem), który 4 lata temu dał jej zwycięstwo w pierwszej turze. On przez 4 lata się raczej nie zmniejszył – to wciąż ok. 40 procent wtedy głosujących. Natomiast Aleksandra Muszyńska liderująca liście PiS, po raz pierwszy od wielu lat daje szansę wyborcom prawicowym i konserwatywnym z terenu gminy oddania głosu na kogoś reprezentującego akceptowane przez nich wartości. W tej sytuacji kandydat rozpaczliwie wspierany przez PO (ta partia jest już na tyle passe, że nawet jej dawni i aktualni członkowie startują jako… bezpartyjni,) może mieć problem nawet z wejściem do drugiej tury, do czego same głosy jego bezkrytycznych wyznawców mogą nie wystarczyć.

Ponieważ główni protagoniści są jednocześnie jedynkami na swoich listach do rady miejskiej, to oni pociągną całe listy – nawet w przypadku przegranej w wyborach na burmistrza. To oznacza, że goleniowska rada będzie mocno przemeblowana, z nowym, wyraźnym wpływem PiS i ugrupowania pani Faryniarz. W najgorszym dla nich wariancie, będą silną opozycją, w najlepszym naturalnym zapleczem nowej pani burmistrz.

Nowogardzki burmistrz Robert Czapla (SLD) przez minione 4 lata żył w permanentnym konflikcie z radnymi, co niewątpliwie go osłabiło w oczach wyborców. Jednak, przy rozdrobnieniu nowogardzkiej sceny politycznej, ma on wciąż największe szanse na drugą turę. W niej jednak o sukces będzie mu trudniej, bo głosy oddane na pozostałych czworo kandydatów w pierwszej turze, raczej się skumulują przeciwko niemu. Czy to wystarczy do pokonania Czapli? Niekoniecznie, bo przez dwie kadencje udoskonalił on na tyle system promowania siebie, że wielu bezkrytycznych wyborców dało mu się uwieść. Natomiast wśród jego  kontrkandydatów nie ma na tyle silnej i rozpoznawalnej osobowości, by to równoważyć. Jeżeli już, to chyba Piotr Słomski z KWW „Partnerstwo i Rozwój”, który kierował w mijającej kadencji nowogardzką radą miejską i dał się szerzej poznać wyborcom.

Trudna sytuacja finansowa gminy Nowogard nie poprawi się od samych wyborów, ale wystawia walczącemu o trzecią kadencję burmistrzowi złą ocenę. Tyle, że odpowiedzialność za nią dzieli on z radą, która praktycznie była przez całą kadencję opozycją w stosunku do Czapli. Dominowały w niej komitety wyborcze, a nie partie. Czy to się zmieni? Tu także wiele zależy od konfrontacji list partyjnych, których w Nowogardzie są trzy – PiS, PSL i SLD – z listami dwóch lokalnych komitetów wyborczych. Z tej układanki może wyjść wiele wariantów, ale najmniej prawdopodobny jest ten z silnym zapleczem radnych z SLD w radzie, w wypadku kolejnego zwycięstwa Czapli.

Maszewo
Oprócz wspomnianej już na wstępie wyjątkowości tych wyborów w gminie Maszewo z powodu braku wśród kandydujących na burmistrza Jadwigi Ferensztajn, jest nią także kandydat na burmistrza i lista kandydatów na radnych z PO. To jedyna gmina w naszym powiecie, w której Platforma oficjalnie wystawia kandydatów, bo w pozostałych wstydliwie ukrywa swój szyld za udzielanym mniej lub bardziej widocznie poparciem (jak np. Krupowiczowi w Goleniowie). To o tyle zrozumiałe, że ustępująca burmistrz nie kryła swoich ścisłych związków z PO – i vice wersa. A ponieważ zostawia gminę w fatalnym stanie finansowym i poukrywanymi pewnie w szafie „trupami”, PO próbuje jeszcze ratować w ten sposób co się da. Jak do gabinetu Ferensztajnowej wejdą jej oponenci, to Platforma może mieć kolejny, nie tylko wizerunkowy problem.

Pozostali kandydaci na burmistrza to są ci właśnie oponenci, którzy w różnym stopniu kontestują to, co było. A czy kontestują rzeczywiście, czy tylko na czas kampanii wyborczej – nie sposób z pozycji Goleniowa rozeznać. Ponieważ wszyscy kandydaci na burmistrza liderują swoim listom kandydatów na radnych, można się spodziewać w nowej radzie ich reprezentantów. A to gwarantuje sporą polaryzację poglądów w gminie Maszewo – już bez Ferensztajnowej.

Stepnica, Osina, Przybiernów
W tych gminach, jak już wiemy, pierwsza tura zadecyduje, kto w pojedynkach jeden na jeden wygra. Naturalnymi faworytami są tam urzędujący burmistrz i wójtowie, ale to nie jest dobra sytuacja. W małych populacjach trudno jest znaleźć dobrego i realnego kontrkandydata wobec urzędującego wójta/burmistrza. I tam najłatwiej o tworzenie zamkniętego na lata układu. Wprawdzie w Przybiernowie to dopiero walka o drugą kadencję aktualnej pani wójt, a w Osinie trzecią wójta, ale to prosta droga do długoletniej dominacji tych wójtów, jeśli nie aż takiej jak przez 28 lat w Maszewie, to co najmniej tak jak w Stepnicy. Tam burmistrz Wyganowski zapowiadał 2 lata temu, że to jego ostatnia kadencja i słowa niestety … nie dotrzymał – teraz walczy o piątą kadencję.

W sumie wyborcy w tych gminach mają wybór prosty, ale z opisanych względów mocno ograniczony. Wspomniany burmistrz i oboje wójtowie wystawiają też swoich kandydatów na radnych. O ile w gminie Stepnica konkurują dwie listy kontrkandydatów, to już w Przybiernowie i Osinie jest nieco większy pluralizm – co daje tam szanse na bardziej urozmaiconą radę.
Leszek Ozimek

  „Kontynuacja” czy zmiany?

Kampania zbliża się do końca. Nie zmieniło się wiele. Nie poznaliśmy oczekiwanych konkretnych rozwiązań programowych. Nadal dominuje kampania fejsbukowa, połączona ze zmasowaną akcją wieszania banerów oraz rozdawania ulotek. Pojawiły się kontakty z mieszkańcami, o czym komitety informują na swoich profilach fb. Intensywność, i zakres kontaktów bardzo różna.

Brakuje dyskusji, nie tylko w ramach komitetów ale także i między nimi. Widać wyraźnie potrzebę wzmocnienia mediów, zwiększenia ich roli, ale także zwiększenia możliwości dostępu do informacji. Zdecydowanie brakuje analizy funkcjonowania samorządu w minionej kadencji. Pojawiła się możliwość zwiększenia roli rad osiedla.

Wyraźną przewagę, w tej wizerunkowej prezentacji, posiada burmistrz, któremu z racji udziału w spotkaniach wynikających z pełnionej funkcji, dużo łatwiej jest swój obraz ocieplić. I w oczywisty sposób to wykorzystuje. w wyraźnym kontraście do braku aktywności w ciągu minionych 4 lat. Nie widać członków zespołu, w którym znajduje się 6 radnych z (P-14).

Kolejny kandydat Ł. Mituła – postawił na media społecznościowe i kontynuuje fejsbukowy przekaz, przypominający bardziej osobisty lans, niż poważne prezentowanie programu dla gminy. Dodatkiem są kawa i ciasto. Podobnie, nie widać członków zespołu (dwóch radnych z P-14). W komitecie radny M. Gręblicki (w radzie, antagonista Ł. Mituły).

M.Bżdziuch stawia na obszary wiejskie. W jego komitecie radni (P-14) – H.Kowalewski (w programie komitetu, elementy sprzeczne z tymi, które przyjął jako przew. komisji gospodarki) oraz Ł.Dykowski (jako jedyny przyznał, że P-14 to kardynalny błąd).

ŁNG, rozwiązuje zagadkę. Obietnica komitetu, skutecznej kontroli urzędu burmistrza w zestawieniu z pracą w radzie jako przew. komisji rewizyjnej W. Maciejewskiego (P-14) jest nieporozumieniem. Jednocześnie jego wysoka pozycja na liście, dopełnia obrazu głębokiego rozczarowania. Start bez kandydata na burmistrza, performance z „krzesłem w tle”, oraz nikły głos w sprawie samorządu w zestawieniu z brakiem aktywności głównych postaci radnych z tzw. mniejszości, wskazuje raczej na wyczekującą postawę, gotową do rozmów w sprawie „porozumienia” po wyborach. Kilka osób młodych, zdolnych, pracuje tylko na wynik zespołu.
Interesujące pomysły na prezentację programu.

Zaniku P-14 jako formacji nie należy chyba traktować jako jej rozpadu, tylko jako taktyczne „rozproszenie” na czas kampanii. W przypadku wyboru R. Krupowicza,  pojawi się „porozumienie” kolejne. W tę stronę zmierza sam R. Krupowicz, który prezentując swoje obietnice, nie mówi, że będzie zabiegał, że będzie wnioskował do Wysokiej Rady, tylko, że wszystkie obietnice wykona. Pewność siebie godna podziwu.  
„Kontynuacja” nie uzdrawia samorządu. Dla gminy jest niekorzystna.

„Zmiana”, to odrzucenie przez wyborców, aktualnego stylu sprawowania władzy, wraz z jego wszystkimi wadami, w całości. To odrzucenie możliwości powierzenia mandatów ludziom, którzy się nie sprawdzili. Przede wszystkim radnym P-14, którzy przedkładali swoje sprawy nad interes gminy.

Zmiana, to przyjęcie oferty D. Faryniarz lub A. Muszyńskiej na zwiększanie udziału mieszkańców w podejmowaniu kluczowych decyzji w sprawach gminy. To deklaracja bezwzględnej potrzeby rozliczania się radnych i burmistrza ze złożonych deklaracji wyborczych i co najważniejsze – z zobowiązaniem do stałego kontaktu z mieszkańcami.

Analiza programów ma mniejsze znaczenie, bo i tak ostateczny kształt nada nowa rada.

Zmian nie należy się obawiać. Mało, trzeba je wprowadzić. Koniecznie. Jak mówił sam R..Krupowicz, kiedy przejmował władzę – zmiany to nieodłączny element postępu. Czas zatem na postęp, zwłaszcza, że będzie oparty na ludziach bez powiązań, z dobrym pomysłem i wiedzą na zarządzanie gminą.

21. października, kartą do głosowania, podejmiemy decyzję. Oceńmy całą kadencję a nie tylko kampanię. Nie przeoczmy niczego. Oceńmy burmistrza i radnych we własnym sumieniu.  Ocena powinna być surowa, ale sprawiedliwa.  To nasza gmina. Mamy prawo decydować.  
Edward Życki

  Kampanie kontrolowane

„Podsumujmy kampanię wyborczą!”, rzucił hasłem redaktor naczelny i… bądź tu człowieku mądry. Podsumuj coś, co w zasadzie w całości odbywa się poza oficjalnym, medialnym obiegiem, a biorący w nich udział ludzie coraz częściej ostentacyjnie unikają rozmów z dziennikarzami. Oczywiście, to ich wybór, tyle nowoczesne, co ogólnodostępne technologie dają im alternatywne kanały dystrybucji w pełni kontrolowanego i cenzurowanego przekazu, samo zjawisko uważam jednak za bardzo źle wróżące na przyszłość.

Pamiętam konferencję prasową, którą 8 lat temu w hotelu Villa Park zorganizował ówczesny kandydat na burmistrza gminy Goleniów, mało wówczas rozpoznawalny Robert Krupowicz. To było modelowe spotkanie z mediami, na którym najpierw został zaprezentowany program wyborczy, a później dziennikarze mogli zadawać związane z nim pytania. Pełna otwartość, karty na stole. Ale te czasy już dawno minęły. Teraz media zapraszane są jedynie na inauguracje kampanii wyborczych poszczególnych komitetów, później cała aktywność przenosi się na Facebooka, czy bezpośredni kontakt z mieszkańcami, objawiający się zazwyczaj w postaci rozdawania im wrzosów, kawy, baloników i innych gadżetów.

Okazuje się zresztą coraz częściej, że i to powinno cieszyć, bo tym razem niektóre ugrupowania najwyraźniej uznały, że lokalne media (nie wiem jedynie czy gremialnie, czy wybiórczo) w ogóle nie powinny wtykać nosa w nie swoje sprawy. Najdalej zaszedł zgryźliwie nazywany już Królem Facebooka Łukasz Mituła, który wprost zakomunikował, że nie będzie udzielał żadnych informacji „Gazecie Goleniowskiej”, a podobnie zareagował, gdy został poproszony o wypowiedź dla jednej z regionalnych rozgłośni radiowych. Propozycję udzielenia wywiadu „GG” odrzucił także przewodniczący powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej Tomasz Stanisławski.

Zjawisko to doskonale obrazuje, jak rzeczywiście lokalni politycy traktują kwestie transparentności, demokracji, wolności słowa. Bo wolność słowa oczywiście tak, pod warunkiem wszak, że w zgodzie z moim widzimisię. Stąd przecież przenoszenie kampanii w świat mediów społecznościowych, gdzie można w dowolny sposób, ręcznie moderować dyskusję. Sygnałów o tym, że na Facebookowych profilach Roberta Krupowicza czy wspomnianego już Łukasz Mituły „nieprawilne” wpisy są usuwane, a ich autorzy całkowicie blokowani, jest aż nadto. Tak w XXI wieku w praktyce kwitnie cenzura.

Wracając więc do punktu wyjścia – bądź tu człowieku mądry i podsumuj kampanię wyborczą! Na podstawie czego? Wrzosu (widziałem, nawet ładny), kawy (nie piłem), balonika z logiem, wizerunków kandydatów uwiecznionych na licznych drukowanych i elektronicznych ogłoszeniach, sączącej się z mediów społecznościowych propagandy? Może na Facebooku coś na ten temat napiszę.
Paweł Palica

  Maszewo – ewolucja, rewolucja czy stagnacja?

Bukmacherzy mieliby niezły orzech do zgryzienia, a gracze satysfakcję z wysokich kursów na zwycięstwo poszczególnych kandydatów w wyborach na burmistrza gminy Maszewo, co tylko może świadczyć o braku zdecydowanego faworyta w tym wyścigu. Przed mieszkańcami Maszewa na pewno wybory historyczne. Po 28 latach nieprzerwanych rządów ustępuje burmistrz Jadwiga Ferensztajn, która nie startuje w kolejnych wyborach.

Jakże inny jest to styl rozstania z polityką w przeciwieństwie do niedawnego odejścia na polityczną emeryturę kolegi po fachu, wieloletniego burmistrza Goleniowa Andrzeja Wojciechowskiego. Ten ostatni pokusił się nawet o stwierdzenie, że „Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym”. Doczekał się standing ovation od Rady Miejskiej w Goleniowie oraz podziękowań od wielu politycznych konkurentów. Jakże inaczej brzmi ten fragment piosenki Perfect`u w kontekście burmistrz J. Ferensztajn. Odchodzi niepokonana to fakt (nikt w wolnych wyborach nie zdołał jej przez 28 lat pokonać), jednak niekoniecznie już w chwale, o czym sama zainteresowana zdaje sobie chyba sprawę. Od dłuższego czasu unika mediów, a nawet przed nimi ucieka (tak jak w słynnym już materiale telewizji Polsat), pojawia się tylko na imprezach oficjalnych i tylko w otoczeniu zaufanych ludzi, a i na sesji trudno sobie wyobrazić aplauz na stojąco od wszystkich radnych taki szczery i autentyczny jak ten w Goleniowie. W poczuciu krzywdy, a nawet jak dało się słyszeć z jej otoczenia „zaszczucia” burmistrz chce dotrwać do końca kadencji i odejść pozostawiając gminę swojemu następcy z potężnym długiem wynoszącym ponad 12 mln złotych. W tym momencie nasuwa się pytanie, dlaczego? Czy to tylko efekt nieudolnych rządów jednej kobiety, a może złych „doradców” i pracowników, którym ślepo zaufała? To pewnie pozostanie jej tajemnicą, odrębną kwestią pozostaje odpowiedź na pytanie.., czy ktokolwiek poniesie jakąkolwiek odpowiedzialność za tę sytuację i ogromne zadłużenie gminy?

Wracając do bieżącej sytuacji.  Maszewo nadal jest pięknym miasteczkiem, jednak zaniedbanym w wielu obszarach (infrastrukturalnym, inwestycyjnym, estetycznym etc). Z przykrością patrzy się na miasto, które przed laty w powiatowej hierarchii plasowało się pod wieloma względami tuż za Goleniowem i Nowogardem, a dziś jest za plecami jeszcze co najmniej dwóch innych gmin.  

Wobec tak dramatycznej sytuacji, wydawać by się mogło, że tylko szaleniec zgodziłby się wystartować w wyborach do fotela burmistrza i chcieć przejąć gminę w tak fatalnej kondycji. A jednak…nic z tych rzeczy. Pojawiło się czterech chętnych, którzy postanowili powalczyć o ten „spadek”. Jaki wybór będą mieli zatem mieszkańcy gminy Maszewo?

Najwcześniej swoją kandydaturę ogłosiła radna powiatowa i wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Izabela Żabicka. Od wielu miesięcy jeździła po różnych imprezach wiejskich w gminie, obfotografowywała się z mieszkańcami (zawsze pozując z pięknym uśmiechem) i aktywnie wrzucała wszystko na fejsa. Później był etap „atakowania” oponentów, ale również i przypadkowych osób (m.in. niżej podpisanego), po czym całkowite zniknięcie z internetu i poświęcenie się tournee po spotkaniach przedwyborczych w wiejskich świetlicach, na których nie zawsze bywały „tłumy”. Odmówiła również jako jedyna z wszystkich kandydatów wywiadu przed kamerą dla Portalu Maszewskiego. Czy tak wczesny start kampanii, brak spójnej strategii, lekceważenie lokalnych mediów oraz sporo wpadek w internecie (m.in. komentowanie, a następnie usuwanie własnych komentarzy, reagowanie atakiem na oponentów, stosowanie tzw. „osobistych wycieczek” w stosunku do osób nieprzychylnie komentujących poczynania kandydatki, ale również przypadkowych osób) będą miały wpływ na wyborczy wynik tej kandydatki? Pożyjemy, zobaczymy.

Drugą kandydatką jest Małgorzata Storma-Piotrowska, radna opozycyjna mijającej kadencji w Radzie Miejskiej w Maszewie, która zyskała dużą popularność przy okazji punktowania kolejnych błędów w działalności burmistrz Ferensztajn i jej urzędników. Trzeba przyznać, że krytyka przed kamerami lokalnej telewizji wyszła jej bardzo sprawnie i merytorycznie. Kandydatka postawiła na ciekawą formę kampanii bezpośredniej… odwiedzania mieszkańców w domach, a więc „chodzenia od wsi do wsi oraz w mieście „od domu do domu” i zachęcanie w bezpośrednich rozmowach do głosowania na jej osobę. Forma bardzo interesująca, ale również mocno eksploatująca ją samą. Jeśli przyniesie jednak zamierzony skutek, będzie mogła powiedzieć sobie z czystym sumieniem, że „warto było”. Kandydatka M. Storma-Piotrowska przyjęła zaproszenie do wideo wywiadu od Portalu Maszewskiego, w którym z dużym spokojem zaprezentowała swój pomysł na gminę i na pewno na tym nie straciła.

Trzecim kandydatem jest Paweł Piesio, a więc kandydat na burmistrza z 2014 roku, który wówczas w drugiej turze przegrał z burmistrz Ferensztajn różnicą 192 głosów. Przez ostatnie cztery lata P. Piesio był nieaktywny w życiu publicznym Maszewa, wydawało się nawet, że nie podejmie kolejny raz rękawic w wyborczej walce. A jednak zdecydował się i z grupą swoich zaufanych ludzi jako jedyny zmontował Komitet Wyborczy, który wystawił radnych w każdym z 15 okręgów wyborczych. On sam zaś próbuje drugi raz powalczyć o fotel burmistrza. Czy tym razem się uda? Zgodził się na wideo wywiad dla Portalu Maszewskiego, w którym – co nie było raczej zaskoczeniem – był merytorycznie konkretny, z pomysłami na gminę. Co ciekawe, wywiad z tym kandydatem zanotował najwięcej odtworzeń w sieci. Wątpliwość może budzić mało aktywna,  w porównaniu do kontrakandydatów, kampania przedwyborcza, no i ciekawe jak na wynik wyborczy przełoży się fakt poparcia P. Piesio w kampanii przez Prawo i Sprawiedliwość.

Czwartym kandydatem jest Grzegorz Baryga, kierownik Komisariatu Policji w Maszewie oraz sołtys wsi Przemocze, który został w ostatniej chwili zgłoszony przez KKW Platforma.Nowoczesna Koalicja Wyborcza. Pod  szyldem tej partii występuje w nadchodzących wyborach ekipa ustępującej pani burmistrz. Na liście kandydatów na radnych znaleźli się obecni radni koalicji rządzącej, która powinna wziąć współodpowiedzialność za obecną sytuację w gminie (M. Górski, H. Kozakowski, A. Lewicka i J.Smolarek). Dodatkowo osobą mocno wspierającą kandydaturę G. Barygi na burmistrza jest dobra znajoma burmistrz Ferenszatajn, radna powiatowa PO Łucja Kotwicka. Czy te fakty mogą zaszkodzić jego kandydaturze? Trudno wyrokować, wciąż w gminie jest grupa osób, która wolałaby „żeby było tak jak było”. Zresztą zaproponowany program wyborczy jest najmniej konkretny z wszystkich wcześniejszych, a określenie, że ma on formułę otwartą może utwierdzić w przekonaniu, że został napisany na szybko i w ostatniej chwili tak jak cała akcja, począwszy od tworzenia komitetu „platformersko-nowoczesnego” w Maszewie, a na kandydaturze G. Barygi kończąc.

Na kilkadziesiąt godzin przed wyborami trudno wskazać zdecydowanego faworyta do tego wyścigu. Czy mieszkańcy postawią wreszcie odważnie na zmianę, czy też na pozorną zmianę? Czy postawią na ewolucję, rewolucję czy stagnację? Czy postawią na silnego, niezależnego z pomysłem na gminę kandydata, czy też osobę w jakiś sposób wspieraną „pomysłami” z tylnego fotela? W mojej ocenie jedno przed pierwszą turą historycznych wyborów w Maszewie jest pewne… będziemy mieli tam dogrywkę 4 listopada, tylko jej uczestnicy wciąż nie są w stu procentach znani.
Sylwester Wasiak

Kliknij aby skomentować

You must be logged in to post a comment Login

Dodaj komentarz

Aktualności

Wynajem mieszkania przez agencję nieruchomości -co powinniśmy wiedzieć?

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Kiedy decydujemy się na wynajem mieszkania mamy do wyboru dwie możliwości -albo szukamy odpowiedniego lokalu samodzielnie, albo korzystamy z pomocy agencji nieruchomości. Wybór ten zależy wyłącznie od nas, naszych potrzeb i oczekiwań. Jednak w tym artykule chcielibyśmy przybliżyć tę drugą opcję. Spróbujemy wyjaśnić co trzeba na ten temat wiedzieć, jak współpracować z konkretną firmą, a także przybliżymy co możemy poprzez takie działania zyskać. Niestety w naszym kraju nadal wiele osób uważa, że rola pośrednika jest zbyteczna, jednak tak naprawdę zazwyczaj nie znają oni specyfiki tej branży. Pora to zmienić i nieco zgłębić ten temat.

Jaka jest rola agencji nieruchomości?

Pomimo niedocenianej roli pośrednika nieruchomości, pełni on kluczową rolę w procesie zawierania transakcji. Oczywiście wygląda to tak jakbyśmy płacili za jeden adres, ale tak naprawdę jest to wyłącznie efekt końcowy ich działań. Aby ten jeden adres znaleźć agent musi poświęcić wiele czasu i zaangażowania. W kompetencjach agencji nieruchomości leży analiza potrzeb klienta, selekcja ofert mieszkaniowych, sprawdzenie warunków, wycena danego lokalu, selekcja najemców, spotkania z nimi, negocjacje, a także koordynacja wszystkich kwestii formalnych. Tego jest naprawdę sporo! Dzięki działaniom agencji nieruchomości możemy zaoszczędzić dużo czasu i nerwów. Docenią to szczególnie Ci, którzy próbowali znaleźć ofertę na włąsną rękę.

Sposób na uniknięcie oszustów

W obecnych czasach na każdym kroku nie brakuje osób, które chcą nas oszukać. Musimy być ostrożni i ufać tylko właściwym osobom. Jednak jak to osiągnąć w branży nieruchomości, której nie znamy, a do tego nie znamy osób, które przedstawiają nam ofertę? Agencja nieruchomości może być w tym momencie kluczowa. Pracują tam osoby, które działają na tym rynku od lat i doskonale wiedzą na co zwracać uwagę, a czego absolutnie unikać. Zajmując się tym tematem samodzielnie, możemy pominąć wiele istotnych kwestii, które mogą później przynieść złe skutki. Zawieranie umów przez agencję nieruchomości jest zdecydowanie bezpieczniejsze, ponieważ zyskujemy po pierwsze pomoc przy wyborze lokalu, a także deskę ratunku w razie jakichkolwiek problemów.

Jak wybrać właściwe biuro?

Kwestia ustalenia, że agencja nieruchomości jest ważna to jedno, a wybór konkretnej firmy to drugie. Na rynku funkcjonuje wielu pośredników i każdemu z nich zależy na zdobyciu klientów. Kogo więc wybrać? Na pewno stawiajmy na agencje, które mogą popisać się zweryfikowaną skutecznością i wiarygodnością. Są to zazwyczaj miejsca, które funkcjonują już od lat i mają szerokie grono zadowolonych klientów. W ten sposób zyskujemy pewność, że ludzie, do których się zwracamy naprawdę znają się na rzeczy.  Podstawowym źródłem informacji o danej agencji nieruchomości jest ich strona internetowa, na którą niewątpliwie należy zajrzeć. Jednak oprócz tego poszukajmy nieco więcej informacji na jej temat. Fora dyskusyjne, media społecznościowe, opinie znajomych -są to opinie bezpośrednio od klientów, którzy mogą z własnego doświadczenia powiedzieć nam jak to wygląda.

Materiał powstał przy współpracy z partnerem.

Kontynuuj czytanie

Aktualności

Jakie są główne zasady zdrowego budownictwa na rynku pierwotnym?

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Obecnie świadomość naszego społeczeństwa w kwestii ekologii i ochrony środowiska bardzo wzrosła. Coraz świadomiej robimy zakupy, korzystamy wody i energii. Jednak dotyczy to również innych dziedzin tj. np. budownictwo. Klienci szukając mieszkań na rynku pierwotnym coraz częściej zwracają uwagę na przyjazność obiektu przyrodzie. Inwestorzy nie mogą być w tej kwestii obojętni i proponują nowe rozwiązania, oparte o najwyższą jakości materiałów. Zwracają uwagę na ocieplenie domu, grubość ścian, oświetlenie, a także wilgotność powietrza i zagospodarowanie terenu wokół. O jakich zasadach zdrowego budownictwa muszą pamiętać projektanci?

Wysoka jakość materiałów z odpowiednimi certyfikatami

Aby inwestycja mogła być udana, musimy zacząć od najbardziej elementarnych jej części, czyli materiałów budowlanych. Ich wybór to niezwykle istotny etap, który procentuje na wszystkie kolejne. Zależy od nich wytrzymałość i jakość budynku, oddziaływanie na środowisko, a nawet nasze zdrowie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że dolegliwości takie jak kaszel czy ból głowy mogą być spowodowane użyciem złych środków. Warto stawiać na bezpieczne produkty naturalnego pochodzenia, potwierdzone odpowiednim certyfikatem. W ten sposób mamy pewność co kupujemy i zyskujemy gwarancję na lata. W ten sposób nie tylko oszczędzamy sobie stresu, ale również zyskujemy zaufanie klientów.

Oszczędność wody, energii i pieniędzy

Ludzie decydując się na mieszkanie z rynku pierwotnego kierują się wieloma czynnikami, jednak bez wątpienia liczą, że w projekcie uwzględnione zostaną najnowocześniejsze na dany moment technologie. W końcu jest to zakup na lata, więc nie można bazować na przeszłości. W zdrowym budownictwie kluczowa jest troska o nasze środowisko, dlatego technologia musi pomóc nam w oszczędzaniu wody i energii. Stosowane są nowoczesne urządzenia do poboru wody, zredukowania jej ciśnienia czy ponownego użycia. Z kolei działania mające na celu oszczędność energii opierają się ocieplaniu budynków, wykorzystania nowoczesnych sprzętów, a także korzystanie z alternatywnych źródeł poboru energii. To kluczowe rozwiązanie zarówno dla przyrody, jak i obniżenia naszych rachunków.

Zielone zagospodarowanie terenu

Musimy pamiętać, że klienci kupujący daną nieruchomość nie kupują wyłącznie mieszkania. Kupują również parking, korzystanie z infrastruktury budynku, widok, a także zagospodarowanie terenu wokół. Dlatego rolą projektanta na rynku pierwotnym jest również zwrócenie szczególnej uwagi na te kwestie. Dom jest miejscem, w którym możemy odpocząć. Kluczowe jest więc wykorzystywanie dużej ilości zieleni wokół. Mogą być to skwery, tarasy na budynkach czy zielone ściany. Wszystko to wpływa pozytywnie na oczyszczanie powietrza, obniżanie temperatury otoczenia, jak również zwiększenie różnorodności gatunkowej. Co więcej, jak pokazują badania, ludzie przebywający w zielonym otoczeniu są zdecydowanie szczęśliwsi, a to chyba jest najważniejsze.

Materiał powstał przy współpracy z partnerem.

Kontynuuj czytanie

Aktualności

W Polsce rośnie liczba biegaczy! Jak i gdzie biegamy?

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Kiedy jesteśmy poza domem, co chwilę, szczególnie rano i wieczorem, na swojej drodze spotykamy biegaczy. W parkach, lasach, a także na bulwarach i ulicach miast. Często również organizowane są jakieś zawody, zaczynające się od krótkich dystansów, a kończąc na maratonach i ultramaratonach. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, jak ważną rolę w naszym życiu pełni aktywność fizyczna. Dlaczego tak chętnie wybieramy bieganie? Pozornie jest to jedno z prostszych rozwiązań, do którego nie potrzebujemy żadnego specjalistycznego sprzętu. Jednak pamiętajmy, że tutaj również musimy pamiętać o solidnym przygotowaniu. Możemy postawić na samodzielną naukę małymi kroczkami, poprosić o wsparcie trenera personalnego lub wybrać się na obóz biegowy, na którym poznamy podstawy, zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. Let’s run!

Jak bieganie wpływa na zdrowie i kondycję człowieka?

Niezależnie czy swoją przygodę zaczniemy od obozu biegowego czy samodzielnych treningów jest to bardzo trafna decyzja. Systematyczne treningi wpływają pozytywnie na nasze zdrowie, poprawia kondycję i wytrzymałość, a także dobre samopoczucie. W końcu podczas wysiłku wydzielane są endorfiny, czyli hormony szczęścia. Wszelkie badania potwierdzają, że bieganie to skuteczne przeciwdziałanie niektórym chorobom, na przykład związanych z układem oddechowym, krwionośnym czy nerwowym. Co więcej, regularne treningi wzmacniają odporność, a także budują mięśnie. Dzięki temu zyskujemy nie tylko zdrowie, ale również piękną figurę. Bieganie to świetny sposób na zrzucenie kilku, nadprogramowych kilogramów, walki ze stresem, a także spędzenia miło wolnego czasu.

Jak i gdzie biegamy?

Jak pokazują wszystkie przeprowadzane badania, z roku na rok w naszym kraju przybywa liczba biegaczy. Rośnie też ich świadomość i przygotowanie fizyczne. Kiedyś bieganie utożsamiane było z najłatwiejszą dyscypliną, która dostępna jest dla każdego. Jednak to myślenie się zmieniło, coraz większą wagę biegacze przykładają do kwestii technicznych. Zapisują się na indywidualne konsultacje z trenerami, wybierają się na obozy biegowe, a także sięgają po literaturę branżową. Większość osób biega amatorsko, oscylując na dystansie 5-15km. Na tej samej długości trasy organizowanych jest również najwięcej zawodów. Jednak jak wskazują statystyki, sukcesywnie zwiększa się liczba osób biorących udział w maratonach. Typowy polski biegacz trenuje ok. 2-3 razy w tygodniu.

Tymczasowa moda czy stała dyscyplina?

Bieganie, obozy biegowe, odzież biegowa stały się w ostatnich czasach bardzo popularne. Niektórzy zastanawiają się czy zwiększone zainteresowanie związane jest z faktycznym uświadomieniem sobie zalet tego sportu czy jest to tymczasowa moda, która niedługo przeminie. Tak naprawdę obie opcje są prawdopodobne i na pewno obecni biegacze dzielą się pomiędzy obie te grupy. Jednak bez względu na to, ludzie są coraz bardziej świadomi zalet, a nawet konieczności uprawiania sportu. Ważne, żeby wybrać konkretną dyscyplinę, w której będziemy czuć się dobrze i będziemy spełnieni. Nie każdy może biegać, jednak może dostosować swoje indywidualne potrzeby do sportowej oferty. Bieganie, siłownia, koszykówka, a może joga? Istotne jest zaangażowanie oraz systematyczność ćwiczenia, a kwestia tego co konkretnie wybierzemy staje się drugorzędna.

Materiał powstał przy współpracy z partnerem.

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kontakt e-mail: gazeta@goleniowska.com,
Nasz portal przeciętnie odwiedza codziennie ok. 2000 użytkowników - oni przy okazji zobaczą reklamę, ogłoszenie, materiał promocyjny, nekrolog itp.

Na czasie