Connect with us
  • https://fabryka-energii.eu/instalacjefotowoltaiczne/

Goleniów

Policjant o oskarżonej – płakała bez łez

Goleniów. Dzisiaj w Sądzie Rejonowym odbyła się trzecia, zamykająca przewód sądowy, rozprawa w procesie o kradzież biżuterii i pieniędzy 5 lat temu z domu w Rurzycy. Wyrok zostanie ogłoszony 3 lutego.

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Prowadziła ją sędzia Magdalena Żmijewska w obecności dziennikarzy – w tym z TVP.  Na rozprawie niespodziewanie pojawiła się oskarżona Barbara S., która na pierwszej rozprawie odmówiła składania wyjaśnień, a na drugiej jej nie było. Teraz w krótkiej wypowiedzi odniosła się do składanych wcześniej zeznań swojego syna oraz opowiedziała jak wydarzenia z dnia kradzieży wyglądały z jej punktu widzenia. Potem zaraz wyszła i w dalszej części rozprawy nie uczestniczyła.

Sąd przesłuchał dwóch policjantów, którzy brali udział w czynnościach na miejscu zdarzenia. Szczególnie interesujące były zeznania pierwszego z nich, który przedstawił się jako – a potwierdzały to też z akta sprawy – wielokrotnie nagradzany śledczy ze „stuprocentową skutecznością”. Powiedział on, że kiedy przyjechał na miejsce kradzieży, od razu zwróciło jego uwagę dziwne zachowanie oskarżonej sprzątającej w domu poszkodowanych, która – jego zdaniem – udawała, że płacze, bo to był „płacz bez łez”. Spytał ją, czy dobrze się czuje, na co ona odparła, że ma wysokie ciśnienie. Na pytanie jak wysokie, odparła podając wartość ciśnienia w… granicach normy. Wtedy on spytał jakie leki bierze. Jednak oskarżona nie potrafiła mu wtedy powiedzieć nic o tych lekach. Policjant skomentował przed sądem ten fakt twierdząc, że jako że sam leczy się na nadciśnienie wie, że każdy leczący się na nie nie tylko nie podał by ciśnienia normalnego jako wysokiego, ale zna doskonale nazwy leków, które musi mieć zawsze przy sobie. Te dziwne ówczesne wyjaśnienia oskarżonej świadek zapamiętał, natomiast co do reszty zasłaniał się niepamięcią, bo przełożeni z nieznanych mu powodów zaraz potem odsunęli go od tego śledztwa i więcej się nim nie zajmował. Drugi zeznający jako świadek policjant nie wniósł do sprawy nic istotnego.

Na koniec rozprawy zostały pokazane wybrane fragmenty z zapisu monitoringu domu z dnia kradzieży. Szczególnie istotny był obraz wchodzącej przez furtkę oskarżonej, która po dokładnym zamknięciu za sobą furtki, bez pukania pewnie wchodzi do otwartego domu, oglądając się przedtem czy nikt jej nie widzi. To co było widać na ekranie wyraźnie zaprzeczało temu, co na początku rozprawy mówiła oskarżona. Generalnie z zapisu monitoringu wynikało, że poza oskarżoną w trakcie włamania nikt inny w domu nie przebywał.

Po zamknięciu przewodu sądowego głos zabrał pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, który wskazał na wszystkie okoliczności, które jego zdaniem pośrednio dowodzą, że to oskarżona umożliwiła dokonanie włamania i kradzieży osobom trzecim. Przedstawione dowody zdaniem pełnomocnika układają się w logiczna całość, której interpretacja może być tylko dwojaka – albo winna jest oskarżona Barbara S. albo to poszkodowani sami siebie okradli. A ponieważ nie ma żadnych dowodów na sprawstwo poszkodowanych, wnosi o uznanie oskarżonej za winną i wymierzenie jej kary 2 lat bezwzględnego pozbawienia wolności i blisko 115 tysięcy zł nawiązki dla poszkodowanych plus koszty zastępstwa procesowego.

Obrońca oskarżonej ograniczył się właściwie tylko do wskazania konieczności zastosowania do oskarżonej zasady in dubio pro reo, wyrażonej w art. 5 § 2 Kodeksu postępowania karnego, która jest ściśle powiązana z zasadą domniemania niewinności. Jej istotą jest to, iż wątpliwości nie dające się usunąć w drodze czynności dowodowych, sąd musi rozstrzygać na korzyść oskarżonej. Jednak nie wskazał konkretnie tych nie dających się usunąć wątpliwości, ograniczając się jedynie do ogólnych rozważań co do innych możliwości interpretacji zebranych w sprawie dowodów.

Na co ad vocem zabrał głoś pełnomocnik poszkodowanych. Jego zdaniem przewód sądowy i wykazane w aktach sprawy fakty, większość mogących się pojawić wątpliwości pozwoliły usunąć. Przypomniał też, że większości dowodów i czynności dzisiaj już nie da się uzyskać ani przeprowadzić, ponieważ na wczesnym etapie śledztwa – jak to określił – „szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości” ich w odpowiednim czasie nie zabezpieczył i nie wykonał.

Teraz sędzia Żmijewska ma przed sobą dość trudne zadanie. To bowiem klasyczny proces poszlakowy – w oparci o zgromadzony materiał dowodowy, możliwe jest zarówno uniewinnienie oskarżonej, jak i jej skazanie. Ponieważ jednak poszlaki świadczące przeciwko oskarżonej są mocne, jej uniewinnienie będzie najpewniej skutkowało apelacją poszkodowanych. To z kolei nałoży na sędzię konieczność takiego uzasadnienia wyroku, by się obronił przed sądem II instancji. Na podstawie dowodów i procesu wydaje się, że uznanie oskarżonej za winną da się łatwiej obronić w ewentualnej apelacji.

Sędzia Żmijewska ma jeszcze jeden, kto wie czy nie większy problem przy orzekaniu w tej sprawie. Wydany przez nią wyrok nie będzie dotyczył tylko
meritum sprawy, ale stanie się swego rodzaju sądem nad lokalnym wymiarem sprawiedliwości, którego sama sędzia jest przecież częścią – policją, prokuraturą, a wreszcie goleniowskimi sędziami. Wszystkie te organy wymiaru sprawiedliwości zrobiły dużo, by do tego procesu nie doszło. Skoro jednak dzięki niespotykanej, a popartej dokumentacją dowodową, determinacji Edwarda Szymańskiego do procesu doszło, to wyrok skazujący oskarżoną, będzie jednocześnie wyrokiem na wymienione wyżej lokalne organy wymiaru sprawiedliwości. A ponieważ sprawa za pośrednictwem mediów jest znana nie tylko lokalnie, to pewnie obserwują ją także policjanci, prokuratorzy i sędziowie…

Ps.
Dzisiejsza rozprawa odbyła się w mniejszej części podzielonej dużej sali sądu, którą stanowią sale 19 i 20. Poprzednie były w s. 20, dzisiejsza w s. 19. Na samym początku rozprawy pełnomocnik poszkodowanych poprosił oskarżoną by mówiła głośniej, ponieważ nawet siedząc w tak malutkiej sali 19,
plecami tuż przy harmonijkowej ściance oddzielającej ją od większej sali 20 (patrz zdjęcie poniżej), słyszał to, co się dzieje za nim, w sali 20, a nie to co w sali 19. To stały kłopot uczestników jednoczesnych rozpraw w obu salach – słyszą się nawzajem, co nie tylko utrudnia procedowanie, ale też słabo chroni wrażliwe kwestie tam wypowiadane przed nieuprawnionymi, a mimowolnymi słuchaczami. To sprawa wciąż do rozwiązania dla dyrektora administracyjnego goleniowskiego sądu. Czytaj też – „Sądowe niedoróbki”

red.

powiązane – „Przesłuchany syn oskarżonej i policjanci”

Goleniów

Nadal jest wola połączenia

Goleniów. Na dzisiejszej sesji rady powiatu starosta potwierdził wolę połączenia goleniowskiego szpitala ze szpitalem na Pomorzanach.

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Odpowiedział w ten sposób na pytanie zadane przez radnego Guziaka. Według starosty obie strony są w stałym kontakcie, zainteresowane jak najszybszym połączeniem szpitali.
Według naszych informacji dyrektor Sygut ze  SPSK2 na Pomorzanach, widzi konieczność przeprowadzenia fuzji obu szpitali do końca czerwca tego roku.

red.

powiązane – „1 grudnia szpitale niepołączone”

Kontynuuj czytanie

Goleniów

Goleniowscy delegaci

Goleniów. Radni wybrali na wczorajszej sesji delegatów Gminy do zgromadzenia Celowego Związku Gmin R-XXI.

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Zostali nimi: wiceburmistrz Henryk Zajko (zaproponowany przez burmistrza) i radny Marcin Gręblicki (zgłoszony przez radną Muszyńską). Ich działalność w R-XXI jest społeczna, bez diet i innych wynagrodzeń.

red.

powiązane – „R-XXI – zmiana układu sił”

Kontynuuj czytanie

Goleniów

Kochan – PO jest potrzebna obywatelom

Goleniów. „Nie ma powodów do wewnętrznych zmian w Platformie Obywatelskiej, mamy program i go zrealizujemy, o ile dotrwamy do roku 2023” – mówiła w „Rozmowach pod Krawatem” w PR Szczecin senator PO Magdalena Kochan z Goleniowa.

Leszek Ozimek

Opublikowane

w dniu

Jak podaje rozgłośnia, zdaniem senator ustalenia prokuratury w sprawie Tomasza Grodzkiego to „pogłoski i paskudne pomówienia”. Magdalena Kochan apelowała, żeby o opozycję się nie martwić, a skupić się na „problemach rządzących”. Pytana o słabnące sondaże PO, która zaczyna przegrywać z Polską 2050 Hołowni, senator Kochan odpowiadała, że PO jest centrową partią „potrzebną obywatelom”.

  • Nie sytuacja na opozycji winna nam zajmować nasze głowy i myśli, a bardziej zajmowałabym się tymi, którzy mają potężne kłopoty, a rządzą (…). Program Platformy Obywatelskiej z 2011 roku na zasadzie „kopiuj-wklej” w swój program włożył rząd Zjednoczonej Prawicy. Te programy będą oczywiście wdrażane w życie i mam wielką nadzieję, wygramy wybory, jeśli do 2023 roku dotrwamy – powiedziała Kochan.

Pytana o dane, według których z PO odeszła połowa członków, senator Kochan po raz kolejny podkreślała, że nie należy się martwić o opozycję i skupić na poczynaniach rządzących.

red.

powiązane – „Moje oczy chcą go zobaczyć”

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kontakt e-mail: gazeta@goleniowska.com,
Nasz portal przeciętnie odwiedza codziennie ok. 2000 użytkowników - oni przy okazji zobaczą reklamę, ogłoszenie, materiał promocyjny, nekrolog itp.

Na czasie