Connect with us

Aktualności

Modelowa rozprawa – ciekawy casus dla wszystkich kierowców

Przed Sądem Rejonowym w Goleniowie doszło w dniu 14.02.2013 r. do ciekawej rozprawy – zarówno ze względu na jej przedmiot, jak i wyjątkowe procedowanie.

Opublikowane

w dniu

Od samego początku ta sprawa o drobne wykroczenie drogowe (przekroczenie prędkości) prowadzona przez sędziego Arkadiusza Krupę wyglądała niecodziennie. Najpierw obwiniony przywitał się przyjaźnie podaniem ręki przed salą rozpraw z policjantami, którzy przyszli tam w charakterze świadków oraz jako przedstawiciele oskarżenia – co nie jest zwyczajem powszechnym. Z kolei po rozpoczęciu rozprawy sędzia Krupa, witając zebranych na rozprawie, zapytał przedstawicieli naszej gazety, w jakim są charakterze, na co otrzymał odpowiedź, że chcą zrobić zdjęcie sędziemu. Wtedy sędzia Krupa zgodził się bez większych problemów, a nawet cierpliwie przez chwilę pozował fotoreporterowi. Wprawdzie zarówno zgodę na robienie zdjęć jak i pouczenie, co można z nimi zrobić sędzia uzasadniał nieco zawile, ale nie wpłynęło to na atmosferę na sali rozpraw. Zdjęcia zostały zrobione i fotoreporter budynek sądu opuścił.

Zaczęło się procedowanie w sprawie o przekroczenie prędkości na ul. Maszewskiej w Goleniowie, ujawnione przez goleniowskich policjantów w sierpniu ubiegłego roku przez pomiar ręcznym radarem. Kiedy na wstępie głos zabrał obwiniony stwierdził, że …jest pełen uznania dla sędziego za przygotowanie rozprawy. Tu wymienił konsekwentne wezwania z jego strony kierowane do policji o uzupełnienie materiału dowodowego, co doprowadziło do tego, że w aktach sprawy jest prawie to wszystko, co być powinno, a nie tylko zwyczajowy druk z wnioskiem o ukaranie bez żadnych innych materiałów dowodowych. Także spowodowanie, że na rozprawie jest aż dwoje przedstawicieli oskarżenia, czyli policji (zazwyczaj nie ma nikogo), oraz fakt procedowania w trybie zwykłym, bez rutynowego wyroku w trybie nakazowym, obwiniony przypisał sądowi jako działanie godne uznania. Wspomniał też, że obaj policjanci dokonujący pomiaru prędkości, którzy mieli być za chwilę przysłuchiwani jako świadkowie, to jego zdaniem wyjątkowo kulturalni i mili w kontakcie funkcjonariusze – a przeprowadzona przez nich kontrola była dla obwinionego wzorcowa jeśli chodzi o ich zachowanie. A to jak twierdził, zdarza się w Polsce, a szczególnie w goleniowskiej policji, bardzo rzadko i dlatego wymaga podkreślenia – choć z oczywistych względów utrudnia obwinionemu obronę.

Przesłuchanie świadków – policjantów ujawniło, że tylko jeden z nich dokonał pomiaru prędkości i pokazał jego wynik na wyświetlaczu obwinionemu, a później go skasował. Zdaniem policjanta wynikało z niego, że obwiniony przekroczył dozwoloną w tym miejscu prędkość o ponad 26 km/h. Ważne było to, że zeznania świadków wskazywały, że odczyt widzieli tylko policjant z radarem i obwiniony, a drugi policjant odczytu nie widział, a także fakt, iż po odczycie z radaru nie ma żadnego śladu materialnego (wydruk, zapis elektroniczny). Policjanci twierdzili zgodnie, że nigdy takiego zarchiwizowanego odczytu lub zapisu z urządzenienia pomiarowego nie widzieli i sądzą, że go nie ma. I to właściwie było wszystko, co najważniejsze do ustalenia w sprawie.

Po zamknięciu przewodu, sędzia udzielił głosu oskarżeniu i reprezentująca je policjantka odczytała formułkę o oczywistej winie obwinionego i wniosła o ukaranie go grzywną w wysokości 300 zł. Natomiast obwiniony nie przyznał się do winy, twierdząc, że… nie ma żadnego obiektywnego dowodu na to, że przekroczył prędkość! Jedynie zeznania policjantów to potwierdzają, a dokładnie tylko jednego policjanta. I zdaniem obwinionego sąd będzie musiał rozstrzygnąć następującą kwestię: czy zeznania policjantów są wystarczającym dowodem przekroczenia prędkości zarejestrowanej urządzeniem elektronicznym, skoro nie ma żadnego śladu wskazującego, że takie badanie w danym czasie to i to urządzenie wykonało? I że to nie jest tylko kwestia tego konkretnego przypadku, ale tysięcy podobnych badań w całej Polsce. Oto bowiem – zdaniem obwinionego – mamy policyjne urządzenia elektroniczne, które mierzą prędkość i podają czas pomiaru, ale w żaden sposób tego nie rejestrują w pamięci, ani na wydruku. Zatem w sytuacji, gdy dochodzi do rozprawy przed sądem, policja nie ma innego dowodu na przekroczenie prędkości niż… zeznania policjantów. Co prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której równie dobrze można by zrezygnować z tych urządzeń, bo w efekcie i tak sąd daje wiarę zeznaniom policjantów opowiadających tylko, co widzieli na wskaźniku. A to przecież ludzie omylni, a niekiedy wręcz zainteresowani tylko podrasowaniem statystyk.

W takim układzie – mówił obwiniony – po co te urządzenia, skoro dwóch policjantów może na „oko” mierzyć prędkość bez żadnych radarów, a dla sądu i tak będzie to wystarczający dowód? Wreszcie zdaniem obwinionego, kłóci się to z dokumentowaniem przekroczenia prędkości przez tzw. fotoradary, gdzie dowodem jest zdjęcie, czas pomiaru i inne parametry generowane i archiwizowane elektronicznie, co świadczy, że dzisiejsza technika nie ma z tym kłopotu. A policjant jako świadek nawet nie jest potrzebny. Sytuacja odwrotna nie jest jednak do utrzymania w państwie prawa.

Po tym wywodzie obwiniony wniósł o uniewinnienie z powodu braku obiektywnych, innych niż zeznania policjanta dowodów jego winy. Wskazał też, że w polskiej doktrynie prawnej winę trzeba udowodnić w sposób niebudzący wątpliwości, a niewinności nie, i że wszelkie wątpliwości powinny być tłumaczone na korzyść obwinionego.

I na tym relację kończymy (na razie), bowiem sąd wprawdzie wydał już wyrok, ale nie jest znane jego pisemne uzasadnienie. Gdy się pojawi, o sprawie napiszemy ponownie, bo jest to niezwykle ciekawy przypadek dla wszystkich kierowców i policjantów. Tymczasem chcieliśmy opisać, jak może być i powinna poprowadzona i przygotowana rozprawa w sprawie o wykroczenie. Sędzia Krupa, mimo że dotychczas uznawał to, co piszemy w gazecie o sposobie procedowania w takich wypadkach policji i goleniowskiego sądu, za szkalowanie tych instytucji, to jednak jako człowiek inteligentny wnioski wyciągnął i zastosował. I rozprawa nie tylko była wzorowo przeprowadzona, w pozbawionej niepotrzebnego napięcia atmosferze, ale i pozwoliła na ujawnienie istotnego dla tysięcy kierowców problemu prawnego, którego sędzia nie mógł zbagatelizować. No i sędzia Krupa zachował się jak normalny sędzia – zamiast zabraniać, unikać i wstydzić się siebie, z dumą i uśmiechem na twarzy pozował do zdjęcia (co widać obok).

To warte przemyślenia przez innych sędziów z tego sądu, z panią Krukar-Leśniak na czele. Dla zilustrowania tematu powodów rutynowego traktowania sprawców drobnych wykroczeń przez sądy i policję (niestety innego niż tu opisywany), publikujemy w ramce poniżej głos anonimowego sędziego z jego internetowego bloga – pro memoriam.

 

Z bloga pod adresem www.sub-iudice.blogspot.com fragment wpisu z dnia 23 lutego, o powodach nierozpatrywania drobnych spraw o wykroczenie w trybie zwykłym:
"Dlaczego więc niezbyt często się tak robi? Ano zapewne dlatego, że to się statystycznie nie opłaca. Jak ma się na biurku 100 takich pozwów, to najlepszym sposobem na osiągnięcie oczekiwanego przez nadzór celu postępowania (czyli zakreślenia sprawy) jest wydanie nakazu. Wydaje się więc 100 szybkich nakazów według szablonu i wszyscy statystycznie szczęśliwi. Wpływ pokryty, zaległość nie wzrosła, krotną mamy jak trzeba i ogólnie statystycznie jest doskonale. A jak zaczniemy wzywać, to to potrwa, sprawa będzie "wisiała na brakach" na koniec miesiąca trzeba ją będzie wykazać jako nie załatwioną, przez co wzrośnie zaległość. Jak zaczniemy zwracać, to będą zażalenia, sprawa się będzie wlokła, średni wiek spraw wzrośnie i ogólnie statystycznie będzie źle. Tak więc, ku chwale statystyki, nie kombinujmy tylko wydawajmy nakazy… przynajmniej tak długo, dopóki ktoś nie przejrzy na oczy i nie pogoni tych wszystkich nadzorców, którym się wydaje, że jedynym celem istnienia sądów jest manie dobrych wyników statystycznych…"

 

Kliknij aby skomentować

You must be logged in to post a comment Login

Dodaj komentarz

Aktualności

Usługi zastąpią służbę

Goleniów. Z Dorotą Rybarską-Jarosz, która kieruje Regionalnym Ośrodkiem Polityki Społecznej w urzędzie marszałkowskim w Szczecinie, rozmawiamy o tym, dlaczego i jak CUS zastąpi w Goleniowie OPS.

Opublikowane

w dniu

Nasza rozmówczyni tłumaczy powody dla jakich warto przeprowadzić pilotażowy projekt zastąpienia Ośrodka Pomocy Społecznej Centrum Usług Społecznych. Dowiadujemy się też od niej o gwałtownych zmianach jakie zachodzą w naszym społeczeństwie, powodujących konieczność zastępowania tradycyjnych więzi rodzinnych i społecznych, instytucjonalnymi, a nawet komercyjnymi usługami. Więcej w rozmowie obok.

red.

powiązane – „CUS za OPS”

Kontynuuj czytanie

Aktualności

Z bankowości do PGK

Goleniów. Nowy prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sp. z o.o. swoją pracę w Goleniowie rozpoczyna od kryzysu śmieciowego.

Opublikowane

w dniu

W rozmowie z nami przedstawia swoją karierę zawodową i doświadczenie, które wykorzysta w kierowaniu komunalną spółką. Mówi o jej aktualnej kondycji i możliwościach rozwoju – w tym o współpracy z CZG R-XXI, budowie spalarni i bazy przeładunkowej na terenie PGK. Odnosi się też obszernie do kryzysu „śmieciowego” w gminie i tego jak on wpływa na pracę spółki oraz jej najbliższą przyszłość. Więcej w rozmowie obok.

red.

powiązane – https://goleniowska.com/pgk-w-kazdej-chwili-jestesmy-gotowi-odbierac-smieci/

Kontynuuj czytanie

Aktualności

Jak było w Tokio? – opowiada Jacek Kostrzeba

Sport. Trener Michała Rozmysa zaraz po powrocie z igrzysk olimpijskich mówi nam nie tylko o sportowym aspekcie imprezy.

Opublikowane

w dniu

Jacek Kostrzeba w rozmowie z nami opowiada o kulisach biegu bez buta swojego podopiecznego i straconej szansie na medal. Jest też wątek pozasportowy, związany z organizacją imprezy i ciekawe porównanie igrzysk w Rio i Tokio. Więcej w rozmowie obok.

red.

powiązane – „Bez buta do fianłu

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kontakt e-mail: gazeta@goleniowska.com,
Nasz portal przeciętnie odwiedza codziennie ok. 2000 użytkowników - oni przy okazji zobaczą reklamę, ogłoszenie, materiał promocyjny, nekrolog itp.

Na czasie